Skończyły się Filipiny. Zaczęła się praca. Równie szybko jak się zaczęła, trzeba ją było skończyć bo nadszedł czas na nową wyprawę. Wyprawę dwóch równie podobnych co różnych Gliwiczanek - blondynki i brunetki. Wracam za miesiąć, o ile w ogóle zdołam się jutro spakować i dotrzeć na dworzeć bo spraw do załatwienia cała masa. Straciłam tę dziecięcą umiejętność cieszenia się tym co ma nadejść więc poczuję, że naprawdę wyjeżdżam dopiero na lotnisku. Póki co po prostu wiem, że będzie najlepiej. Brazylia i Argentyna po raz pierwszy, a tak się składa, że podróżnicze pierwsze razy są zawsze udane! Zostawie lato tam, wrócę do zimy tu i jeśli nie zamarznę, z pourlopową depresją będę walczyć przy pomocy wyprowadzki do mieszkania ze zdecydowanie najlepszym widokiem w mieście.
things you leave behind











